&123 Denise Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant "Panny Młode. Zima" - RECENZJA.!

Hej. ;)

   I znów poniedziałek. Jak to bywa, przynajmniej u mnie, w poniedziałek zawsze najtrudniej się do czegokolwiek zabrać. Zwłaszcza do pracy. Więc, aby się dobrze zmotywować wstawiam dla Was recenzję i ruszam do pracy. ;)


Autorki: Denise Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant

Tytuł: Panny Młode. Zima/Winter Brides

Seria: Rok Ślubów (Tom 1)

Tłumaczenie: Joanna Olejarczyk

Wydawnictwo: Dreams

Liczba stron: 352

Gatunek: Literatura obyczajowa, Romans
 
Opis książki!

Grudniowa panna młoda, Denise Hunter
Kiedy Layla O’Reilly i Seth Murphy publicznie ogłaszają swoje zaręczyny, ona robi to tylko po to, by przekonać ważnego gracza na rynku, że obraca się w odpowiednich kręgach. Seth od lat skrycie podkochuje się w Layli, tyle że ona nigdy nie okazała mu zainteresowania. Dla Layli ta romantyczna iluzja jest szansą na uratowanie kariery. Dla Setha – okazją, by wreszcie zdobyć jej serce.

Styczniowa panna młoda, Deborah Raney
Powieściopisarka Madeleine Houser urządza sobie tymczasowe biuro w lokalnym pensjonacie, by uciec od rozpraszających prac remontowych we własnym domu. Nigdy nie widziała właściciela willi, jednak odkąd codziennie wymieniają ze sobą liściki, rozkwita między nimi niezwykła przyjaźń. Maddie wkrótce zakochuje się w tajemniczym gospodarzu – choć prawdopodobnie jest mężczyzną wiele lat od niej starszym…

Lutowa panna młoda, Betsy St. Amant
Kiedy Allie Andrews ucieka z kościoła w dniu własnego ślubu, ma na sobie suknię, którą przekazują sobie z pokolenia na pokolenie kobiety w jej rodzinie… A każda z nich ma za sobą nieudane małżeństwo. Allie kocha Marcusa, ale boi się, że powtórka błędów popełnionych przez jej rodzinę jest jej przeznaczeniem. Kiedy kilka miesięcy później oboje nieoczekiwanie zostają wkręceni w organizację wesela przyjaciół, Allie i Marcus odkrywają, że ich wspólna historia jeszcze się nie skończyła. 

Moja recenzja!

   Czasami dobrze jest chwycić jakieś romansidło i odpocząć przy num. Pomimo, że zakończenia możemy bardzo szybko się domyśleć. ;)

   W książce "Panny Młode. Zima" dostajemy trzy historie opowiadające o zimowych ślubach. Więc iście zimowy klimat w krainie ślubów, przygotowań i stresu związanego ze stanięciem przed ołtarzem naszych głównych bohaterek.

DENISE HUNTER "Grudniowa panna młoda"
   W tej historii poznajemy Layle O'Reilly i Setha Murphy. Layle przeżywa zerwane zaręczyny oraz to, że jej były narzeczony żeni się z jej znienawidzoną kuzynką. A do tego zapraszają ją na ślub. W ostatniej chwili przyjaciel, który miał być jej partnerem na uroczystości odwołuje swój udział z powodu choroby. Wtedy pojawia się Seth, który proponuje jej swoje towarzystwo jako stary przyjaciel. Dziewczyna pomimo urazy za historię z przeszłości przyjmuję propozycję mężczyzny. Nawet nie wie jak ta decyzja zmieni relację między nimi.

   Jest to naprawdę piękna historia i przede wszystkim odgrywana chyba w najcudowniejszym miesiącu w zimie. W końcu grudzień to czas świąt, magicznych sytuacji i rodzinnych spotkań.

DEBORAH RANEY :Styczniowa panna młoda"
   Madelaine Houser jest autorką kilku książek i teraz pracuje nad kolejną. Niestety aura w jej domu, w którym odbywa się remont nie jest idealnym miejscem do pisania. Z pomocą przychodzi jej sąsiadka, która proponuje jej, aby tworzyła w lokalnym pensjonacie, który prowadzi jej dobry przyjaciel, wdowiec. Kobieta przyjmuje propozycje i od tej pory codziennie rano jeździ do pensjonatu pisać. Nigdy nie widziała właściciela willi, ale zaczęła wymieniać z nim liściki i znalazła wspólny język. Pomimo, że Madelaine podejrzewa, iż jej dobroczyńca jest o wiele starszy od niej zaczyna się w nim zakochiwać po samej korespondencji.

   Przy tej opowieści śmiałam się i przeżywałam wszystko z główną bohaterką. Bardzo podobało mi się jak wymieniała listy z przyjacielem swojej sąsiadki, ponieważ uważam, że poprzez korespondencję o wiele lepiej poznajemy człowieka i nakreśla Nam ona jego charakter przed pierwszym spotkaniem.

BETSY ST. AMANT "Lutowa panna młoda"
   Allie Andrews poznajemy, gdy ubrana w suknię ślubną, która jest w jej rodzinie od pokoleń, i która zaraz ma wyjść za miłość swojego życia Marcusa. Ale kobieta ucieka z przed ołtarza przerażona klątwą, która ciąży nad kobietami z jej rodu. A przynajmniej tak jej się wydaje przez to, że jej babka, ciotka i matka mają za sobą wiele nieudanych małżeństw. A ona nie chce tego samego dla ukochanego. Po 4 miesiącach ich drogi znów się krzyżują, gdy Allie ma być druhną na ślubie swojej przyjaciółki, siostry byłego narzeczonego.

   To opowiadanie podobało mi się ze względu na historię rodziny, która może mieć wpływ na życie innych.

   Gdybym miała wybrać jedno opowiadanie nie potrafiłabym. Każde jest dopracowane, a autorką udało się tchnąć życie w bohaterów. Już nie mogę się doczekać kolejnych części. Serdecznie polecam. ;)

Pierwsze zdanie książki: W kuchni pizzerii u Cappy'ego, w której panował ogromny ruch, Layla O'Reilly wcisnęła się do konta i nachyliła do słuchawki.

Ostatnie zdanie książki: Chyba, że prosto na własne lutowe wesele.

Ocena książki: 10/10.

Data przeczytania: 15 marca 2019 rok.

Panny Młode. Zima | Panny Młode. Wiosna | Panny Młode. Lato | Panny Młode. Jesień

ZA PRZECZYTANIE KSIĄŻKI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU DREAMS!
(Ten fakt nie miał wpływu na moją ocenę!)




Buziaki. ;**

P.

&122 Louise Jensen "Siostra" - RECENZJA.!

Hej kochane! ;)

   Jak Wam mija piąteczek, piątunio? Ja jeszcze mam 2 godziny pracy, do domku, sprzątanie i jadę z chłopakiem po przyjaciela i nooooocka. :D Więc weekend zaczynam ciekawie hehe. A również, aby go jeszcze lepiej rozpocząć zapraszam Was na recenzję. ;)

Nic nie działa tak niszcząco jak poczucie winy.
Louise Jensen "Siostra"

Autor: Louise Jensen
 
Tytuł: Siostra/The Sister

Tłumaczenie: Jacek Żuławnik

Wydawnictwo: Burda Książki

Liczba stron: 400

Gatunek: Thriller, Kryminał

Opis książki!

Wydawało jej się, że nie ma nic gorszego niż samotność.

Grace, zrobiłam coś strasznego. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.

Grace nie potrafi się pogodzić ze śmiercią swojej najbliższej przyjaciółki Charlie. Nie może spać ani skupić się w pracy, a jej związek z Danem powoli się rozpada. Dręczą ją ostatnie słowa przyjaciółki.

Szukając wskazówki, znajduje stare pudełko należące do Charlie. Gdy je otwiera, staje się jasne, jak wielu rzeczy o niej nie wiedziała…

W jej życiu pojawia się Anna, która twierdzi, że jest siostrą Charlie. Grace czuje się tak, jakby odnalazła nową rodzinę. Wkrótce dziewczyna zadomawia się u Grace i jej chłopaka Dana.

Coś jednak zaczyna być nie w porządku. Z domu znikają przedmioty, Dan zachowuje się dziwnie, a Grace jest przekonana, że ktoś ją śledzi.

Czy to tylko złudzenia? Czy w miarę jak Grace zbliża się do odkrycia prawdy o Charlie i Annie, zaczyna grozić jej coraz większe niebezpieczeństwo?

Nie mogła nic zrobić, żeby uratować Charlie… Ale czy na pewno? 

Moja recenzja!

   Książka przyciągnęła mnie swoją okładką (pomimo, że nienawidzę różu :P), ale i opisem fabuły. Więc wzięłam, wypożyczyłam i przeczytałam.

   Poznajemy Grace, która przeżywa śmierć swojej najlepszej przyjaciółki Charllie. Do tej pory pamięta jej ostatnie słowa: "Grace, zrobiłam coś strasznego. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.". Przez to, że nie potrafi pogodzić się z obecną sytuacją sypie się jej związek z Danem, bo coraz bardziej się od siebie oddalają. Pewnego dnia wszystko się zmienia. W życiu pary pojawia się dziewczyna o imieniu Anna, która podaje się za siostrę Charllie. Po pewnym czasie Grace pozwala jej zamieszkać w swoim i Dana domu. Nawet nie wie jak ta decyzja wywróci jej życie jak i jej partnera do góry nogami.

   Mamy delikatny thriller z tajemnicą w tle. Ogólnie książka jest podzielona na rozdziały zatytułowane "Wtedy", gdy żyła Charrlie oraz "Teraz" opisujące historię na bieżąco. Bardzo mi się to podobało, ponieważ dzięki temu mogłam zagłębić się w przeszłość Grace, w jej dzieciństwo, przyjaźń z Charllie. Autorka do tego ma lekki styl pisania, że po prostu nie dało się od tej książki oderwać i nim się obejrzałam to czytałam zakończenie. Jedyna rzecz jaka mnie wkurzała to lekka naiwność i niezdecydowanie głównej bohaterki w pewnych ważnych momentach. Ale tak po za tym to polecam. Pomimo, że to thriller to przyjemnie i szybko się go czyta. ;)

Pierwsze zdanie książki: Wysiadam z samochodu na ciężkich nogach, zapinam kurtkę i nakładam skórzane rękawiczki, po czym wyjmuję z bagażnika szpadel i torbę.

Ostatnie zdanie książki: Odnalazłyśmy go, Charlie. Odnalazłyśmy.

Ocena książki: 9/10.

Data przeczytania:15 marca 2019 rok.

Pozdrawiam cieplutko. ;**

P.

 

&121 Podsumowanie Miesiąca Luty 2019 Rok.!

Hej kochane.!

   Z racji, że już mamy marzec przydałoby się podsumować miesiąc poprzedni, a konkretnie luty. Powiem Wam, szczerze, że był to produktywny miesiąc dla mnie. Jak zauważyłyście pewnie po moich recenzjach nawiązałam kilka przemiłych współprac i do tej pory je utrzymuje, więc jestem mega zadowolona. Ponieważ to było jedno z moich postanowień co do mojego bloga. Ożywić go, ale i urozmaicić. ;) Więc zapraszam do mojego podsumowania!

PRZECZYTANE KSIĄŻKI: 5.!

Chciałam pobić wynik z poprzedniego miesiąca i się udało. Czy to oznacza, że marzec będzie jeszcze bardziej zaczytanym miesiącem? ;>

1. Jo Nesbo "Łowcy Głów" 9/10
2. Maureen Johnson "Nieodgadniony" 10/10
3. Bernard Minier "Siostry" 9/10
4. Joanna Maria Chmielewska "Sukienka z mgieł" 10/10
5. Antoni Czechow "Pawilon szósty" 2/10


 Najlepszymi książkami w tym miesiącu były "Nieodgadniony" oraz "Sukienka z mgieł", a najgorszą "Pawilon szósty".

Ilość przeczytanych książek: 1531.

Z domowej biblioteczki: 4.

Wypożyczone z biblioteki: 1.
   Podoba mi się ten wynik. Nie jest może dużo lepszy niż w styczniu, ale i tak. I bardzo, ale to bardzo mnie to cieszy, ze idę na przód, a przede wszystkim, że czytam więcej. ;)

   A jak u Was wyglądał luty? Czekam na komentarze. ;)

Pozdrawiam. ;**

P.

&120 Antoni Czechow "Pawilon Szósty" - RECENZJA.!

Hejo.

   Dziś przychodzę do Was z krótką recenzją. Niestety, ponieważ będzie o książce, której nawet nie dokończyłam. Zapraszam.

-Chorujemy i udrękę znosimy - orzeka - albowiem zbyt mało modłów do Miłosierdzia Boskiego zanosimy.
O!
 Antoni Czechow "Pawilon szósty"


 Autor: Antoni Czechow

 Tłumaczenie: Maria Grabowska

 Tytuł: Pawilon szósty

 Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

 Liczba stron: 224

 Gatunek: Klasyka

 Opis książki:
 Powieść przez niektórych uważana za największe dzieło    Czechowa. W niewielkiej szpitalnej oficynie znajduje się sala  nr 6 dla chorych umysłowo. Mieszka tam pięcioro ludzi, między innymi głuptak Mojsiejka i były egzekutor sądowy Iwan Dmitrycz Gromow. Lekarzem szpitalnym jest Andriej Jefimycz Ragin. Kiedy otrzymał posadę, szpital był w okropnym stanie. On sam jest mądrym i szczerym człowiekiem, pozbawionym jednak silnej woli i wiary w prawo do zmieniania życia na lepsze. Początkowo pilnie pracuje, jednak szybko zaczyna się nudzić i uznaje, że w danych okolicznościach leczenie chorych jest bezsensowne. Przez taki pogląd Ragin zaniedbuje sprawy i nie chodzi już do szpitala każdego dnia. Pracuje krótko i dla pozorów, po czym wraca do domu i czyta. Pewnego wiosennego wieczoru Ragin przypadkiem trafia do sali nr 6. Początkowo zostaje oskarżony przez Gromowa o kradzież, jednak potem wywiązuje się między nimi długa rozmowa. Doktor zaczyna odwiedzać oficynę codziennie – rozmowy z Gromowem mają na niego silny wpływ… Czechow odwołuje się w tej powieści do stoickich założeń Marka Aureliusza i polemizuje z nimi. Na przykładzie bohaterów udowadnia, jak obłudne i niesprawiedliwe jest tłumaczenie ludzi, którym jest dobrze w życiu, że ci biedniejsi mają przynajmniej bogate życie wewnętrzne, że trzeba cieszyć się tym, co się ma i nie narzekać na swój los. A przecież szczęście należy się wszystkim.

 Pierwsze zdanie książki: Na szpitalnym dziedzińcu, gnieździ się niewielka oficyna, otoczona całym lasem ostów, pokrzyw i dzikich konopi.

 Ostatnie zdanie książki: Wydawał zlecenia, gniewał się, żartował z chorymi, a w mózgu wciąż nurtowało: "Jakie to głupie, głupie, głupie...".

Moja recenzja.!

   Nie będę się zbyt dużo rozpisywać na temat tej książki, ponieważ przyznam się, że dotrwałam do połowy i nie dałam rady dalej. Dla mnie jest to książka bez składu i ładu. Jest podzielona na cztery części, a ja dotrwałam jedynie do połowy drugiej. I gdy tylko skończyłam pierwszą zapomniałam kompletnie o czym była. Zbyt ciężki język, zbyt długie wypowiedzi bohaterów, którzy mieli Rosyjskie nazwiska, więc nawet ich nie pamiętam. Jedyne co mi się podoba to okładka. Smutna, przepełniona szarością, ale mająca w sobie urok. Tylko tyle o tej książce. Nie wrócę i nie polecam.

Ocena książki: 2/10.

Data przeczytania: 27 lutego 2019 rok.

ZA PRZECZYTANIE KSIĄŻKI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU MG!
(Ten fakt nie miał wpływu na moja opinię.)




Pozdrawiam. ;**

P.

&119 Joanna M. Chmielewska "Sukienka z mgieł" - RECENZJA.!

Hej! ;)

   Właśnie rozpoczął się ostatni tydzień lutego, więc warto go zacząć pozytywnie i pracowicie. A więc czas na kolejna recenzję. ;) Mam nadzieję, że uda mi się pobić wynik w przeczytanych książkach ze stycznia. Ale zobaczymy w podsumowaniu. Póki co zapraszam do czytania!

Ciało wie. Umysł trudzi się, próbuje pojąć, a ciało wie, 
tylko człowiek bywa głuchy na jego sygnały - coś podobnego wyczytała w tamtym artykule.
Joanna M. Chmielewska "Sukienka z mgieł"


Autor: Joanna M. Chmielewska

Tytuł: Sukienka z mgieł

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Ilość stron: 240

Gatunek: Literatura piękna

Opis książki!

Piwnica pod Liliowym Kapeluszem to miejsce niezwykłe. Podobnie jak i jej właścicielka – Weronika, która potrafi odpowiedzieć na pytanie, zanim rozmówca zdąży je zadać, przeczuwa, co się wydarzy, widzi więcej niż inni… I wie, że ludzie przychodzą do kawiarni niekoniecznie po to, żeby się napić dobrej kawy, a ich oczekiwania czasami mają niewiele wspólnego z tym, co figuruje w menu.

Czego więc szukają i co odnajdują w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem jej goście? Małomówny, który nie rozstaje się ze swoim laptopem, zasłaniająca rękawem siniak Krycha Karpieluk, autystyczna Kora i jej mama, Mateusz zamawiający zawsze kawę Monsooned Malabar, Ala o wyglądzie grzecznej dziewczynki i obgryzający paznokcie Andrzejek… I co może zmienić czasami z pozoru niewiele znaczące zdarzenie? Jakaś wizytówka, która wypadła z portfela, ludzik z kamyków, latte podana zamiast czarnej Monsooned Malabar albo kilka słów wypowiedzianych w odpowiednim momencie…

Ci, którzy czytali Poduszkę w różowe słonie, spotkają w Sukience z mgieł starych znajomych i dowiedzą się, co z Brazylijczykiem, z którym Weronikę połączyła nie tylko miłość do kawy, i czy udało się Ani, Hance i Łukaszowi. 

Pierwsze zdanie w książce: Weronikę wychowały koty.

Moja recenzja!

Weronika - młoda kobieta prowadząca kawiarnię pod nazwą Piwnica pod Liliowym Kapeluszem. Zakochana, ale i nieszczęśliwa przez informację, którą dostaje niespodziewanie.
Anastazja - sprzątaczka, żona alkoholika, matka nastolatka. Pragnąca zaznać innego życia niż tego, które prowadzi teraz.

Czy zauważyła, że szklany podgrzewacz, otoczony promieniami światła, wygląda jak słońce?
Słońce na stole... Dziwne... tyle razy Weronika podgrzewała na nim herbatę, a nigdy wcześniej nie zwróciła na to uwagi. 
Joanna M. Chmielewska "Sukienka z mgieł"


W końcu obyczajówka, dzięki której mogłam dać odpocząć mózgowi. Szczerze Wam powiem, że pierwsze co mnie urzekło to okładka. Od razu zrobiłam sobie duży kubek herbaty i zabrałam się do czytania.

Poznajemy historię dwóch zupełnie różnych kobiet. Weronika jest energiczną, wesołą i pracowitą właścicielką kawiarni. Za to Anastazja zamknięta w sobie, wycofana sprzątaczka z mężem pijakiem. Drogi obydwu skrzyżowały się, gdy Anastazja przychodzi na zwykłą herbatę do Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem. I tak rozpoczyna się wspólna, ale jakże rozległa historia obydwu kobiet.

Urocza. To słowo często pojawiało się w mojej głowie, gdy czytałam tą książkę. Ma w sobie emocje, pozytywne jak i negatywne. Styl autorki pozwala nam wręcz wczuć się w życie bohaterów. Gdy którejś z bohaterek coś się udaje lub ma pod górkę przeżywałam to razem z nimi. Na pewno polecam ją na leniwy weekend, ponieważ strasznie trudno się od niej oderwać. A czytając ją odczuwałam spokój, wyciszenie i ogólnie odprężenie. Więc na pewno świetnie się nadaje na trudniejsze dni w życiu. ;)

Ostatnie zdanie w książce: Z biedronką na ramieniu, z garścią malin, które czekały tu na nią aż od września, z promykiem słońca wplątanym we włosy szła przez las, czując pod stopami miękki mech, twarde szyszki, ziemię... życie... po prostu życie...

Ocena książki: 10/10.

Data przeczytania: 22 lutego 2019 roku.

ZA PRZECZYTANIE KSIĄŻKI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU MG!
(Nie miało to wpływu na moją opinię.)

 

 

Pozdrawiam. ;**

P. 

&118 Barnard Minier "Siostry" - RECENZJA.!

Hej. ;)

   Szał recenzji się nie skończył, więc przychodzę do Was z kolejną. Zapraszam do czytania. ;)

Najpierw zbadała krew, która - obok spermy - zawiera najwięcej DNA,
następnie porównała DNA mitochondrialny,
który znajduje się nie w jądrze komórkowym,
lecz w mitochondriach, z DNA Hugona,
syna Marianne, ponieważ DNA mitochondrialny przechodzi
w stanie niezmienionymi z matki na syna.
Barnard Minier "Siostry"

Autor: Bernard Minier

Tytuł: Siostry/Soeurs

Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka

Seria: Martin Servaz (Tom 5)

Ilość stron: 368

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS

Gatunek: Thriller, Kryminał

Opis książki! 

Maj 1993. Zwłoki dwóch sióstr zostają znalezione na brzegu Garonny. Dziewczyny, ubrane w pierwszokomunijne sukienki, siedziały naprzeciwko siebie przywiązane do drzew. Młody Martin Servaz bierze udział w swoim pierwszym śledztwie. Szybko zwraca uwagę na Erika Langa, autora porywających, pełnych okrucieństwa kryminałów. Zamordowane siostry były fankami Langa, a jedna z jego najbardziej znanych książek nosi tytuł Panna w bieli. Śledztwo zostaje zakończone. Servaza prześladują jednak wątpliwości: czyżby pominęli jakiś istotny element?

Minęło dwadzieścia pięć lat od podwójnego morderstwa. W mroźną noc Erik Lang znajduje zwłoki swojej żony. Śledztwo prowadzi Martin Servaz. Dawne wątpliwości powracają i stają się obsesją komendanta, która nie daje mu spokoju, podobnie jak złowrogi list pisany czarnym atramentem…

Moja recenzja!

   Martin Servaz - młody policjant, który dostaje pierwszą, poważną sprawę jaką jest zabójstwo dwóch sióstr w 1993 roku. Następnie poznajemy tego samego policjanta, ale już nie tak młodego. W roku 2018 znów otrzymuje nietypową sprawę, która go pochłania całkowicie.

   Nigdy wcześniej nie spotkałam się z twórczością Bernarda Miniera, ale za to słyszałam dużo dobrego o Jego książkach. Sięgając po "Siostry" bałam się, że nie połapię się w historii, ponieważ książki tego autora w jakiś sposób się łączą z poprzednimi. Ale na szczęście tak nie było i wszystkie wątki ładnie się łączyły w całość pomimo kilku nawiązań z poprzednich kryminałów.

Nagle zaczął się zastanawiać, ile osób w tym mieście w tej chwili czyta.
Setki? Tysiące? A ile ogląda telewizję lub wpatruje się w wyświetlacze telefonów?
Z całą pewnością nieskończenie więcej.
Czy ci, którzy czytają, są jak dziewiętnastowieczni Indianie skazani na wymarcie 
i zastąpienie przez nową rasę?
Czy na leżą do ginącego starego świata?
Bernard Miner "Siostry"

   W książce poznajemy dwie historie. Jedna z nich rozgrywa się w 1993 roku i dotyczy morderstwa dwóch sióstr, które zostały przebrane w komunijne sukienki i przywiązane do drzewa. Druga ma miejsce 25 lat później w 2018 roku. Mówi o dziwnym włamaniu i tym samym śmierci kobiety przez ukąszenia kilku rodzajów jadowitych węży hodowanych przez jej męża. Obie zbrodnie, pomimo takiego przedziału czasowego, są bardzo podobne. Plus prowadzi je ten sam gliniarz. Pierwszą jako młody 24 letni żółtodziób zaraz po studiach, a drugą już jako 49 letni kapitan. Główny bohater Martin Servaz.

   Książka bardzo mi się podobała, ale z drugiej strony miała jeden mały minus, do którego muszę się przyczepić.

   Dobrze opisana historia dwóch morderstw, w których autor nie oszczędził drastycznych szczegółów. Postacie jak żywe i dopracowane, że były prawie jak żywe osoby. Język również dostatecznie lekki, ale tutaj właśnie znalazłam jeden minus. A tym minusem (jak dla mnie) były francuskie nazwy miast, rzek i innych miejsc, które mi osobiście utrudniały czytanie tego kryminału. Ale tak to nic innego do zarzucenia tej książce nie mam. Dobry, treściwy i mroczny kryminał - pasjonatom tego gatunku na pewno przypadnie do gustu

Ocena książki: 9/10.
Data przeczytania: 16 lutego 2019 roku.

ZA PRZECZYTANIE KSIĄŻKI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU DOM WYDAWNICZY REBIS!
(Ten fakt nie miał wpływu na moją recenzję!)


Czytałyście? Macie zamiar?

Pozdrawiam. ;**

P.

&117 Maureen Johnson "Nieodgadniony" - RECENZJA.!

Hej Wam. ;)

   Dwie recenzję jednego dnia? A czemu nie. Wzięłam się ostro za czytanie, więc się przyzwyczajajcie hehe. ;) Bez zbędnych wstępów zapraszam do czytania!

Mówi się, że depresja okłamuje. Lęk jest głupi i tyle.
Nie odróżnia tego, co naprawdę straszne (jak pogrzebanie żywcem),
od rzeczy, których nie ma co się bać (jak leżenie w łóżku pod kołdrą).
Uruchamia ten sam mechanizm.
Dla niego to bez różnicy.
Maureen Johnson "Nieodgadniony"

 Autor: Maureen Johnson

 Tytuł: Nieodgadniony/Truly Devious

 Tłumaczenie: Paweł Łopatka

 Wydawnictwo: Poradnia K

 Ilość stron: 480

 Gatunek: Literatura Młodzieżowa

 Opis książki! 


Akademia Ellinghama to elitarna, prywatna szkoła w Vermont, dzieło życia Alberta Ellinghama, miejsce pełne łamigłówek i zagadek, wijących się ścieżek, ogrodów, ukrytych korytarzy i tajemnych przejść. Bo – jak twierdzi jej założyciel – „nauka jest zabawą”.

W 1936 roku, wkrótce po otwarciu Akademii, znikają żona i córka Ellinghama. Jedynym tropem w sprawie jest prześmiewczy list-zagadka, w którym tajemniczy Nieodgadniony podaje sposoby na morderstwo. Porwanie rodziny Ellinghama staje się jedną z największych nierozwikłanych zbrodni w historii USA.

Wiele lat później pasjonująca się sprawami kryminalnymi uczennica pierwszego roku Akademii, Stevie Bell, postanawia rozwiązać zagadkę z przeszłości. Najpierw jednak musi odnaleźć się w wymagających szkolnych realiach, wśród nowych ekscentrycznych przyjaciół.

Coś wisi w powietrzu. Mroczna postać z przeszłości nie daje o sobie zapomnieć. Nieodgadniony – a wraz z nim śmierć – powróci do Akademii.

„Misternie zaplanowana intryga. Wciągająca książka, która odkrywa przed czytelnikiem nie tylko fascynujące zbrodnie, ale także naturę lęku, procesu twórczego, sławy i wiele więcej”.

JOHN GREEN
autor "Gwiazd naszych wina" i "Żółwi aż do końca"

 Moja recenzja! 

   Stevie Bell - nastolatka pasjonująca się kryminałami, zagadkami, a przede wszystkim historią, która miała miejsce w 1936 roku w Akademii Ellinghama. To właśnie dlatego dziewczyna wysyła podanie do tej szkoły, w której nauka jest darmowa i ma być zabawą. W niej Stevie rozpoczyna pracę nad rozwiązaniem zagadki zaginięcia żony i córeczki założyciela akademii Alberta Ellinghama.

   Ja nie czytam młodzieżówek. Zwłaszcza młodzieżówek z elementami kryminału. Kiedyś owszem, ale to jak miałam 15-16 lat.Teraz? Nigdy nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek sięgnę po ten gatunek literacki. A jednak.

   Może od początku. Przede wszystkim zaciekawił mnie tytuł, opis i jakże piękna okładka. Nie wiem czemu, ale połączenie granatu z motywem liści bardzo przykuł moją uwagę. Ale co z treścią? Czy zabsorbowała mnie tak samo jak okładka? 

   W książce mamy dwie historie przeplatane ze sobą na bieżąco. Pierwsza rozgrywa się w 1939 roku, gdy Albert Ellingham otwiera swoją Akademię w Vermont. Ma ona być darmową szkołą dla uczniów z nietypowymi umiejętnościami bądź pasjami. A przede wszystkim, według założyciela, nauka ma być zabawą w jego akademii. Niedługo po jej otwarciu znikają żona i córka pana Ellinghama, które jak się okazuje zostają porwane przez niejakiego Nieodgadnionego, który zostawia po sobie zagadkę w formie listu.

   Drugą historię rozpoczynamy z młodziutką Stevie Bell, która niedługo zostanie uczennicą słynnej Akademii Ellinghama, i która również jest główną bohaterką książki. Stevie nie jest matematycznym geniuszem, kolejnym słynnym artystą ani nie wymyśla nowej technologii, która odmieni świat. Jest za to specem od kryminałów. Zagadki, przestępstwa to jej konik. Zwłaszcza jedna nierozwiązana historia pochłonęła ją całkowicie. Planuje ją rozwikłać za wszelką cenę, dlatego zgłasza się do Akademii gdzie się odbyła. Bo gdzie najlepiej ja rozwiązać jak nie na głównym miejscu zbrodni?

Ktoś zaznaczył w pośpiechu jedną z najsłynniejszych wypowiedzi Holmesa:
"Umysł ludzki przypomina na początku pusty strych,
który należy umeblować według własnego uznania.".
Maureen Johnson "Nieodgadniony" 

   Przyznam Wam się bez bicia, że dopiero jak miałam książkę w dłoniach uświadomiłam sobie, że to młodzieżówka. Czytałam opis, ale nic mi nie zaświtało. I podchodziłam do niej jak do jeża. Ale przeczytałam w końcu. Bo skoro już ją mam to bez sensu, aby leżała nie ruszona, prawda? I... Nie żałuje. Jest to pomysłowa, zaskakująca i po prostu bardzo dobra książka dla nastolatków z elementami kryminału. To jak autorka przeplata dawną zagadkę z bieżącymi wydarzeniami o wiele bardziej urozmaica czytelnikowi opisaną historię. Sam pomysł jest świetny, ponieważ nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek czytała coś podobnego, a to już jest mega duży plus. Lekki i zwięzły styl pisania również umila Nam czytanie. Dla mnie ona nie ma minusów i nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Bo jak można zauważyć na okładce jest to pierwsza część trylogii. Więc z niecierpliwością będę czekać na kolejny tom. ;) 

Ocena książki: 10/10.
Data przeczytania: 11 lutego 2019 rok.

ZA EGZEMPLARZ DO PRZECZYTANIA SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU
PORADNIA K!!!
(Ten fakt nie miał wpływu na moja recenzję.)


Pozdrawiam. ;**

P.
 
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators