24 września 2018

&107 Co się u mnie zmieniło, dlaczego tak długo nic nie wstawiałam i kilka słów wyjaśnienia.!

Cześć kochani.

   Tak. Przypomniało mi się, że mam bloga i moją małą rodzinę książkoholików. Dlatego wracam z wyjaśnieniami. Nie było mnie ponad miesiąc, a to dlatego, że końcówka sierpnia jak i wrzesień były mega burzliwymi miesiącami w moim życiu. Wiem, że są tu osoby, które czytają mnie regularnie (i chyba mnie lubią hehe ;)) i to dla nich jest ten post. To może od początku.

   W sierpniu, dokładnie 9 sierpnia dowiedziałam się, że jestem... w ciąży. Tak, radość, plany z partnerem co i jak teraz będzie. Wszystko pięknie ładnie, aż nie mogłam się doczekać kolejnej wizyty u ginekologa, aby zobaczyć moje maleństwo. Niestety. Maleństwa nie było widać... Widać było tylko wielką, czarną plamę i nic po za tym. Lekarz uspokajał mnie, że tak czasami bywa i pojechaliśmy z partnerem do domu. Wizytę miałam w poniedziałek, a w czwartek rano dokładnie o 6 zaczęłam krwawić... Jak nigdy się nie bałam krwi tak teraz ten widok po prostu mnie paraliżuje. Szpital, lekarze, zabieg łyżeczkowania... Nie będę Wam opisywać ze szczegółami, bo pomimo, że minął już miesiąc ten temat naprawdę mnie boli. Nadal zadaję sobie pytanie: co by było, gdybym wtedy zamiast posłuchać lekarza poszła się przebadać do szpitala. Ale nie ma co gdybać. Ból pozostanie, nic się nie dało zrobić i trzeba iść dalej. Nadal nie wiem, dlaczego mój organizm odrzucił ciążę. Czekam na wyniki badań histopatologicznych, aby mieć jasność czy to była moja wina, czy coś źle zrobiłam, czy po prostu jeszcze inny powód tego był. Pocieszam się tą myślą, że może z drugiej strony to dobrze. Zawsze marzyłam, aby moje dziecko miało wszystko co najlepsze, ale do tego jest potrzebna stała praca, której wtedy nie miałam i odpowiednie przygotowania obojga partnerów. I błagam oszczędźcie sobie komentarzy, że gówniara zamiast się zabezpieczać to w ciąże zachodzi. Mam 22 lata, wiem jakim wielkim obowiązkiem i odpowiedzialnością jest dziecko i nikt mnie na ten temat nie musi pouczać. Już się nasłuchałam od znajomych i rodziny.

   Druga rzecz, która się wydarzyła to w końcu dostałam pracę, z której jestem mega zadowolona. Jako sprzedawca internetowy. Praca od poniedziałku do piątku, od 7:30 do 15:30, lekka i przyjemna. Pracuje już prawie miesiąc i pierwszy raz tak chętnie mi się wstaje do pracy hehe. Ogólnie pracuje z samymi mężczyznami i to mi się podoba. Faceci na magazynie, ja w biurze, dogadujemy się, zawsze mi pomogą jak czegoś potrzebuje. Normalnie cud, miód i orzeszki. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. ;)

   Aktualnie szukamy też z partnerem mieszkania w mojej miejscowości, ponieważ on jest z obrzeży, a że zaczyna zaraz studia to dojazdy go wykończą. A że oboje teraz pracujemy, to można się za jakimś małym mieszkankiem rozejrzeć. Ciasne, ale żeby było. ;)

   Chyba tyle chciałam Wam powiedzieć. Mam plan już na posty najbliższe, dużo recenzji będzie, ponieważ pomimo złego nastroju i samopoczucia pocieszałam się czytaniem, więc szykujcie się. ;)

   A co u Was? Coś się pozmieniało tak jak u mnie? ;)

Buziaki. ;**

P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas, który dałeś/dałaś na napisanie komentarza i tym zostawienia po sobie śladu oraz sprawienia mi wielkiej radości. :***